Będę spoilerował, więc jeśli nie oglądałaś/oglądałeś - daruj sobie czytanie wkurwu.

Wkurwia mnie TO zrobione współcześnie. Pokłądałem w tym filmie duże nadzieje na jakieś odrodzenie horroru - sporo czytałem na temat tego filmu zanim na niego poszedłem. Niestety widziałem też trailer i takie "making of". I to był niestety mój błąd. Dlaczego ? Otóż trailer zawiera całkiem sporo scen z klownem Pennywisem, które to sceny później grają rolę tych strasznych w filmie. Nosz do kurwy jebanej nędzy. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach w trailerze MUSI być pokazane to co najlepsze z filmu ? To czego właśnie nie masz się spodziewać, lub czego później masz się bać ? Tymczasem ja siedziałem sobie spokojnie i oglądałem ten film trochę jak np. jakiś film obyczajowy. A liczyłem na to, że mnie znokautuje strasznością. Książka bowiem trzyma klimat i ani na chwilę nie pozwala zapomnieć o potędze zła, które mieszka w Derry. Miałem tak wyśrubowane nadzieje związane z tym filmem także po przeczytaniu artykułu, że TO detronizuje Egzorcystę pod względem "zarobków". I tu kolejny zarzut:

Do tej pory wydawało mi się, że autorzy horrorów są trochę zwolnieni z pewnych obowiązków - mogą sobie pokazywać najbardziej chore, zboczone czy obrazoburcze sceny. I chociaż w książce Kinga mamy sporo przemocy wobec dzieci (takżeze strony rodziców), chociaż zło rozrywa dzieciaki na strzępy, wyrywa głowę, zmienia się w trędowatego pedofila- generalnie daje do zrozumienia że NIE MASZ KURWA ŻADNYCH SZANS - tutaj nam tych scen oszczędzono. Scena wyrywania ręki Georgowi jest niezła. Ale krew jest boleśnie sztuczna i to rujnuje całą pracę gościa który wciela się w Pennywise'a. Naszła mnie pewna myśl. We współczesnym kinie kto by pokazał takie sceny jak w klasycznym Egzorcyście - jak choćby czuły zwrot do księdza, że jego matka ciągnie druta w piekle, albo scena masturbacji krzyżem ? Człowiek ogląda takie coś i ma poczucie że z tym złem nie ma najmnijszych szans, że to coś złego do szpiku kości, że ten diabeł - ogólnie rzecz biorąc - nie pierdoli się w tańcu. Tymczasem we współczesnym kinie krew to chyba jest taka ciecz którą gdzieśtam ukradkiem ktoś pokaże ułamek sekundy albo myślimy że pokaże po to, żeby obniżyć poziom wieku od którego można pójść do kina (patrz "Dunkierka").

Swoją drogą - w kinie obok mnie - sama dzieciarnia. To mogło być trochę znamienne - niemniej - całe moje nadzieje na sponiewieranie mnie strachem - runęły gdy kolejno oglądałem kolejne sceny z Pennywisem które znałem już z trailera. Niestety też - sceny które mają być straszne - we współczesnych filmach grozy polegają na tym, że siedzisz sobie, jest cicho - wiesz że coś jest nie w porządku - i nagle coś jak nie pierdolnie. Zwykle wtedy jest głośniej niż normalnie. A tu ktoś stanie w lustrze, a tu ktoś skądś spadnie, ktoś coś zobaczy itp. Nie inaczej jest w TYM - tzn. dzieciaki widzą klowna, klown na nich biegnie i się drze. Generalnie - brakuje mi sugestii, że z tym złem zwyczajnie takie dziecko, widz - nie ma szans. To zło jest wszędzie i może robić rzeczy o jakich się nie śni człowiekowi. Nie ma kurwa latać głośno. Dziwi mnie czemu nie wykorzystano takiego czegoś - w końcu klown potrafił (w książce) np. przemieszczać się dosłownie w ułamkach sekund - tzn - po mrugnięciu - pojawiał się coraz bliżej. Balony wypuszczane przez niego leciały pod wiatr. Klown nie rzucał cienia i mógł się zmienić w dowolną rzecz, być gdzie chciał i kiedy chciał. Był wszechpotężny. Tego w filmie nie uświadczymy. Moim zdaniem - szkoda.

Uważam, że film ma jednak parę pozytywów i jest to właśnie postać klowna - gościu który go gra zrobił to dobrze. Także dzieci dobrane są całkiem nieźle - tak je sobie wyobrażałem mniej więcej. Dobrze też, że reżyser w luźny sposób podszedł do książki i nie trzymał się treści kurczowo - akcja nie dzieje się w latach 50 i jest też parę takich zaokrągleń fabuły - jak choćby scena gdy Beverly przeżywa przygodę z krwią w zlewie a potem sięga po miarkę - w książce były to dwa oddzielne wydarzenia.

Podsumowując:
Film nie spełnia moich oczekiwań, ale ma parę plusów. Jednak do horroru mu daleko. Zwyczajnie - nie nazwałbym go horrorem. A autor trailera powinien wisieć.
Wkurwia 9 ludzi
Akive70 08:05, 24.10.2017
Ahhh zgadzam się w 100%. Na "TO" byłam dzień po premierze, licząc na dobry horror. Niemałe zdziwienie wywołały biegające wokół mnie dzieciaki. Przez chwilę zastanawiałam się czy aby na pewno trafiłam do dobrej sali i czy nie grają w niej Aut 3 czy jakieś Calineczki. No ale niestety nie, na TO były same wypierdki w przedziale wiekowym 12-16 lat. Sam film ani przez chwilę mnie nie przestraszył, ciężko mi go nazwać horrorem. Bardziej taki lekki dreszczowiec. Wielka szkoda,że wycięli scenę gdzie Pennywise zjada dziecko, bo BYŁA ZBYT DRASTYCZNA. Kurwa, jak horror może być zbyt drastyczny ? No chyba,że autor od początku chciał zrobić film bardziej dla dzieci aniżeli dorosłych. Aktorzy świetnie zagrali, wszystko fajnie...ale nie tego oczekiwałam.
jestemjuzzmeczony 20:14, 24.10.2017
Uwielbiałem horrory za czasów The Eye, The Ring 1, The Shutter (Azjatycki) , The Amityville, The Blair Witch Project później coś poszło nie tak i zaprzestałem na długie lata aż do zeszłego miesiąca gdzie mówię se - ah obejrzę ten Sinister zobaczę czy lvl znowu na poziomie. I co? Jajco! Zaczynał się dosyć dobrze ale od 40 minuty reżyser i scenariusz szukał mózgu aż do napisów końcowych, czyli norma.Dziwię się jak mając taki sprzęt i budżet można robić takie totalne gnioty. Nigdy nie lubiłem krwawych horr jak tmpm czy helloween ale bardziej psychologiczne bo to one potęgują strach. No cóż, widocznie nie ma już artystów geniuszy od scenariuszy :) Pozdrawiam
zxcvbnmasdqwe 22:24, 24.10.2017
Wbrew pozorom w pierwszym halloween było sporo motywów powielanych później - Ot choćby patrzysz w okno a tam morderca. Drugi rzut oka - już go nie ma. Przejebane. I o to chodzi w horrorach imo. Nie trzeba kolosalnych środków. Pare sugestywnych obrazów i człowiek czuje się nieswojo.

Komentarze

Ładowanie...


08:05, 24.10.2017
[16492]
Ahhh zgadzam się w 100%. Na "TO" byłam dzień po premierze, licząc na dobry horror. Niemałe zdziwienie wywołały biegające wokół mnie dzieciaki. Przez chwilę zastanawiałam się czy aby na pewno trafiłam do dobrej sali i czy nie grają w niej Aut 3 czy jakieś Calineczki. No ale niestety nie, na TO były same wypierdki w przedziale wiekowym 12-16 lat. Sam film ani przez chwilę mnie nie przestraszył, ciężko mi go nazwać horrorem. Bardziej taki lekki dreszczowiec. Wielka szkoda,że wycięli scenę gdzie Pennywise zjada dziecko, bo BYŁA ZBYT DRASTYCZNA. Kurwa, jak horror może być zbyt drastyczny ? No chyba,że autor od początku chciał zrobić film bardziej dla dzieci aniżeli dorosłych. Aktorzy świetnie zagrali, wszystko fajnie...ale nie tego oczekiwałam.


20:14, 24.10.2017
Uwielbiałem horrory za czasów The Eye, The Ring 1, The Shutter (Azjatycki) , The Amityville, The Blair Witch Project później coś poszło nie tak i zaprzestałem na długie lata aż do zeszłego miesiąca gdzie mówię se - ah obejrzę ten Sinister zobaczę czy lvl znowu na poziomie. I co? Jajco! Zaczynał się dosyć dobrze ale od 40 minuty reżyser i scenariusz szukał mózgu aż do napisów końcowych, czyli norma.Dziwię się jak mając taki sprzęt i budżet można robić takie totalne gnioty. Nigdy nie lubiłem krwawych horr jak tmpm czy helloween ale bardziej psychologiczne bo to one potęgują strach. No cóż, widocznie nie ma już artystów geniuszy od scenariuszy :) Pozdrawiam


22:24, 24.10.2017
Wbrew pozorom w pierwszym halloween było sporo motywów powielanych później - Ot choćby patrzysz w okno a tam morderca. Drugi rzut oka - już go nie ma. Przejebane. I o to chodzi w horrorach imo. Nie trzeba kolosalnych środków. Pare sugestywnych obrazów i człowiek czuje się nieswojo.