Profil Jacenty


b/d b/d b/d
2017-09-06 00:19, 29.09.2017

Wpisy


#11281 - Moda na lata 80-te. dodał: Jacenty 18:48, 25.09.2017
Od jakiegoś czasu panuje trend na lata 80-te i inspirowanie się nimi, czy to w modzie, czy w muzyce. O gustach niby się nie dyskutuje, jednak strasznie mnie to wkurwia, bo uważam ten okres za jeden z bardziej syfiastych i obciachowych w popkulturze. Na przykład moda z tego okresu: u kobiet pojebane fryzury, kręcone włosy, loki, tapiry, trwałe itp., garsonki z ogromnymi poduchami na barkach. Do tego kilo tapety na licu i już mamy image ciotki Marioli ze Skierniewic. Oczywiście taki look jest mocno postarzający, dodający około 10 lat to rzeczywistego wieku. U facetów rurki i równie beznadziejne fryzury, koszule o jakimś pojebanym kroju. Albo plastikowa muzyka zmasakrowana jeszcze przez setki stacji radiowych grających ją od lat do znudzenia. Tak zwany new-romantic. Dziś mamy nowy wysyp podobnego gówna, dziesiątki synth-popowych kapel brzmiących jak jebane Duran Duran. Rock z tego okresu jeszcze się jakoś broni, hip-hop na dobre rozkwitł dopiero w latach 90. Rozumiem, że popkultura i moda zawsze czerpała z tego co już było, ale "ejtisy" to dla mnie totalny syf.
Wkurwia 6 ludzi
Patologia33 21:41, 25.09.2017
Jakoś nie zauważyłam trendu na lata 80-te... A szkoda, mnie się taka specyficzna moda podoba
Qwerty123456qwerty 22:39, 25.09.2017
Ja również nie zauważyłem takiego trendu. Jedyne co lubię z lat 80 to specyficzny klimat (chodzi o Florydę) i muzykę z tamtych czasów. Ja na razie mamy modę na pedalstwo i masochizm stylowy. Marzę, aby kiedyś przejechać się w sportowym aucie po Miami (może to marzenie kiedyś się spełni).
Jacenty 01:50, 26.09.2017
To pooglądajcie stare teledyski i zdjęcia. Taki trend istnieje, co prawda wzorce są przetworzone i dostosowane do współczesności. Np. Ray-Bany, "oldschoolowe" bluzy, spodnie marmurki, to wszystko już było. To samo w muzyce, zalew klawiszy i kawałków brzmiących jakby je nagrano 30 lat temu. "Pedalstwo" było charakterystyczne dla lat 80 - półdługie włosy a nawet lekki makijaż u gwiazd muzyki.
Qwerty123456qwerty 18:25, 28.09.2017
No cóż zgodzę się co do bluz tych spodni i fryzury (choć osób z takimi fryzurami widziałem może z 2:500), to co do Ray-Banów nie, bo one są fajne. Ważne jednak by były odpowiednie i pasowały do kształtu twarzy.
Za to w marmurkach widziałem ostatnio jakąś karynę.
Jacenty 00:23, 29.09.2017
Otóż i to, wiele osób nosi Ray-Bany mimo totalnego niedopasowania do kształtu twarzy. Marmurki fakt, mało już ich, ale był moment że były popularne. No i muzyka, dużo klawiszowych brzmień i wokali a'la 80's.
#11249 - Jebany snobizm dodał: Jacenty 08:15, 19.09.2017
Wkurwia mnie to całe ciśnienie na posiadanie najwyższych modeli smartfonów. Pierdolić jeszcze jak kogoś na nie stać, chociaż ja, gdybym miał więcej hajsu, to za chuja nie wyjebałbym dodatkowych kilkuset złotych w abonamencie na kurwa telefon. Zresztą, "stać kogoś" to w Polsce pojęcie względne, bo byle Niemiec patrząc na nasze, niektórych przyzwoite nawet zarobki i zawyżone ceny elektroniki popukałby się w głowę. Kiedyś jakiś Francuz powiedział mi, że nikt u niego w kraju nie wydałby tyle na rower co Polak, który musi mieć sprzęt rozpoznawalnej marki, koniecznie na najwyższych możliwych grupach osprzętu. Zresztą będąc na Zachodzie widziałem jakie "wynalazki" są w obiegu, w Holandii rzęchy z klekocącymi błotnikami, ale kurwa jeździ i o to chodzi. I tak jest u nas ze wszystkim... Zastaw się, a postaw się. Jeden z drugim jęczy, że nie starcza do pierwszego, mało hajsu, tego czy tamtego nie kupi i w ogóle w chuj drogie wszystko, ale najnowsze Galaxy czy Iphone ma. Nie wiem, czy to ma być jakaś oznaka statusu i prestiżu? Że niby zdjęcia robi lepsze? Ale jak coś może robić "dobre" zdjęcia przy mikroskopijnej optyce? Klasycznego aparatu fotograficznego nic nie zastąpi. Oglądałem zdjęcia znajomego z jakiegoś wypasionego sralaxy, na pierwszy rzut oka okej, kolorki śliczne, palce lizać, ale przy fotkach budynków czy architektury linie krzywe jak chuj, bo software nie radzi sobie z dystorsją obiektywu. I ta cała zajara nowym sprzętem, który za kilka lat będzie gówno warty. Wiedzą o niej doskonale firmy produkujące ten badziew co roku srając nowymi modelami i wyciągając w odpowiednim momencie z szuflady "genialne" pomysły. A później o wielu modelach mało kto będzie pamiętał, jak np. o Samsungu Omnia, na który wszyscy się spuszczali jakieś 10 lat temu.
Wkurwia 19 ludzi
Akive70 08:47, 19.09.2017
A tak naprawdę te nowoczesne skartphony to jedno wielkie gówno. Ludzie kupują to za wysokość dwóch wypłat zazwyczaj tylko dla aparatu. A jak mówisz, to nie dorówna nawet starszej cyfrówce. Lepiej już ten cały szmal przeznaczyć na lustrzankę. Poza tym co takiego jest w tych nowych smartphonach? Wygórowana cena za nieproporcjonalnie słabą baterię w stosunku do możliwości telefonu, chujową antenę i 10cm ładowarkę w zestawie? Do dupy z tym wszystkim.
V-kurwiony 09:11, 19.09.2017
Po przetestowaniu bardzo wielu modeli i jako niegdyś zagorzały fan HTC, zanim się nie spierdolili, zostałem przy LG G2. Dosłownie kilka drobnych usprawnień i smartfon jak marzenie - żadnych super ultra wyjebanych w kosmos sprzętów nie potrzeba aby się cieszyć dobrym fonem.
A jest naprawdę bardzo dobry.
Polecam każdemu z czystym sumieniem.
Jacenty 09:28, 19.09.2017
@Akive70: Tak właśnie jest, nawet prosty kompaktowy aparat wielkości smartfona będzie bardziej użyteczny, przynajmniej będzie miał jakiś zoom, lepszą optykę, więcej opcji, może nawet jakieś tryby półmanualne. A software aparatów w telefonach kręcony jest pod laików, stąd nasycone do przesady kolory i na chama wyostrzone zdjęcia.
jestemjuzzmeczony 14:32, 19.09.2017
ja tam lubie zdjęcia ze starych aparatów na klisze. Mają duszę te foty.,..,m,
Jacenty 15:16, 19.09.2017
O, ja mam nawet taki aparat, używany kupiłem na allegro, zdjęcia można spokojnie wywołać na mieście, bo całkiem sporo ludzi się tym jara więc to nie umarło. A jeszcze najlepsze jak kiedyś kuzyn z zagranicy przyjechał z narzeczoną. Wszyscy cyfrówki, srajfony, sralaxy, a ona starego Canona na klisze wyciągnęła :)
darxer 17:30, 01.10.2017
mnie raz zjechali za to że mam malutki telefonik,wtedy z całej siły nim pierdolnąłem w podłogę.Ani ryski.
Dlatego właśnie lubie stare telefony,bo jak z 3 cm zrzucisz jakiegoś srajfona no to sory,kupuj nową szybkę.
#11243 - Jebany wiatr dodał: Jacenty 12:29, 18.09.2017
Kurrrrwaaaa mać!!! Dziś, gdy wysiadałem z autobusu jebana wichura porwała mi czapę New Ery. Oczywiście, bo w chuj nie mogło być inaczej, wylądowała pod kołem odjeżdżającego autobusu. Co ciekawe przetrwała i nie została zgnieciona, ale z jebanego rzęcha MUSIAŁ cieknąć jakiś pierdolony syf i tera mam tłustą i jebiącą olejem plamę na daszku. W pizdu, w tym naszym jebanym klimacie człowiek kupuje czasem lepsze ciuchy, co by jakoś wyglądać - i zupełnie po chuj, bo a to deszcz, a to błoto, a to przypadek taki jak dziś mój! Najlepiej chodzić jak dziad! Może ktoś podpowie jakiś domowy sposób na tą jebaną plamę z oleju?
Wkurwia 6 ludzi
Akive70 13:26, 18.09.2017
Terpentyna!
NoSystem 15:24, 18.09.2017
Terpentyną grzbiet jej natarł, a po chwili sam miał katar. Masz rację. W tym spierdolonym klimacie najlepiej jest właśnie chodzić jak dziad. Co też stosuje 99% naszego społeczeństwa. Sam się już nad tym zastanawiałem, bo tutaj to długo nie pochodzisz w eleganckich ciuchach. Raz, że będziesz wyglądał jak papuga pośród stada wron lub wróbli. Druga sprawa. Zawsze się upierdolisz gdzieś, jak w jakimś chlewie. Pogoda tu jest spierdolona. A zresztą u nas wszystko jest spierdolone, na co tylko nie spojrzeć. Ja mam tego farta, że mieszkam w takim miejscu, iż mam to praktycznie non stop. Nie mogę zostawić okna otwartego jak wychodzę, bo zaraz by mi pospierdalało rzeczy z półek. Nawet po fajkach w pokoju ciężko dobrze wywietrzyć, bo co nie otworzę to gwiżdże ta jebana kurwa i napiera na okno, jakby ktoś pchał. I chuj z tego, że wstawili mi nowe okna, jak dalej to samo. Jak kurwa na statku. Tylko skończą się upały, to napierdala to u mnie aż do następnych upałów. Także chujnię rozumiem. To jest główny powód, dla którego wróciłem do psychotropów po 13 latach.
Jacenty 16:44, 18.09.2017
Na szczęście trochę mniej widać tą plamę niż na początku, prawie w ogóle, więc może jakoś uda się jeszcze wywabić. Wkurwiłem się, bo takie czapki są dość drogie, moja co prawda kupiona w promocji, ale i tak 60 zł dałem. Do tego jeszcze prawie nówka, około miesiąc temu kupiona, szlag by to trafił! Swoją drogą mocen te czapki, skoro przejazd dwóch kół autobusu mogą wytrzymać, szkoda jeszcze że nie kurwa olejoodporne.
wkurwiony na max 17:30, 18.09.2017
Cieplutka woda [ taka żeby dało się rękę włożyć ] z większą ilością płynu do mycia naczyń powinna sprawę załatwić.
Jacenty 08:21, 19.09.2017
Chyba sobie poradziłem, obsypałem talkiem, następnie strzepałem go i poprawiłem jeszcze ciepła wodą. Tylko wkurwiający jest nadal utrzymujący się smród oleju. Może wywietrzeje. Niby ok, ale wkurwiające, że człek musiał na to czas stracić.
#11216 - Zimne piwo dodał: Jacenty 23:39, 13.09.2017
Wbijam dziś do Żabki po moje ulubione piwo, a tam prawie pusta lodówka, za to obok na półkach ciepłego browaru w chuj. Wkurwiam się, bo to nie pierwsza taka sytuacja tam. Kobita, która tam pracuje nie ma wielkiego ruchu, mogłaby więc ruszyć się i powstawiać kurwa te browary do lodówki, która po chuj chodzi na pusto i prąd wpierdala. W ogóle - zero odpowiedzi na "dzień dobry" - tylko po słowiańsku: zamuła, naburduczenie i mrukliwość. Może ma jakieś problemy, ale chuj mnie to obchodzi. I to jest właśnie sedno jebanego cebulactwa, a niektórzy nazwą to brakiem profesjonalizmu: trzeba własne nastroje przenieść na pracę, nawet najmniej skomplikowaną, totalnie ją jebiąc i zlewając, bez zachowania nawet pozorów.

Ja ciepłego nie toleruję i nie będę go 4 godziny chłodził w domu w lodówce, a zamrażarka zajebana paszą. Więc koniec końców nic nie kupiłem i chuj.
Wkurwia 13 ludzi
NoSystem 11:12, 14.09.2017
Taki mamy klimat panie Jacenty. Z drugiej jednak strony, za ŚREDNIĄ CHUJOWĄ tak się właśnie pracuje. Brak motywacji. Wiem po sobie. Człowiek tylko buja myślami gdzie indziej i liczy roboczogodziny myśląc, kiedy w końcu wypierdoli już do chaty. Ale tak już będzie zawsze. No chyba że bydło zdejmie klapki ze ślipiów, wyjdzie w kupie na ulicę i zacznie się rozpierdol. Inaczej się nie da. Lecz patrząc na poczucie solidarności wśród bydlaków w Cebulandii, jedno jest tylko pewne. Że NIGDY do tego nie dojdzie.
Jacenty 11:58, 15.09.2017
To ostatnie jest niestety przerażające. Za komuny po byle podwyżce strajki i zadyma i chuj co się teraz wciska, że chodziło o walkę z reżimem i niepodległość. Postulaty Sierpnia '80 miały ekonomiczne podłoże i w gruncie rzeczy był to czysty socjalizm, w myśl hasła "Socjalizm tak, wypaczenia nie". Pierdolić, że ta "potrawa" była upichcona w religijnym sosie, bo taka jest specyfika Polski, kościół ma i nadal ma wpływy niestety. Wystarczy zresztą popatrzeć ile i jak duże kościoły budowano za PRL.
NoSystem 05:11, 17.09.2017
Ten kraj już został tak rozjebany, że nawet nie ma o co walczyć i po co strajkować. Zresztą bydło ma już do tego stopnia wyprane berety, że nie jest zdolne do jakiejkolwiek formy protestu. W tajemnicy Poliszynela powiem ci w czym rzecz. Jeżeli wjedziesz do pokoju dziecięcego, i pozabierasz bachorowi połowę lub wszystkie zabawki, to jaka będzie reakcja? Najpierw lament, a później nadąsana mina i FOCH. Tak też zachowuje się właśnie tzw. "Starsze pokolenie" nazywane przeze mnie ŚMIECIAMI. Chodzi to w większości zeszmacone, pije piwo lub pali jednego peta za drugim i mierzy wszystkich spode łba. A młodych próbuje ustawiać do poziomu swojej przeciętności. Dlaczego? To tak jak z tym dzieckiem. Wcześniej było Eldorado, każdy najgorszy łach miał robotę. Z mieszkania za wszarz nie wyjebali za płacenie rachunków. Wypłata była "Czy się stoi, czy się leży". I mnóstwo innych benefitów za chłoporobotnicze pochodzenie. Ale nie. Trza było chlać, napierdolić bachorów, i bawić się. Co tylko nie słyszę opowieści z tamtego pokolenia, to tam chyba tylko zabawy były. A na koniec trza było wyprzedać wszystkie zakłady pracy i cały majątek narodowy za BONY REWALORYZACYJNE. To tak jakbyś wyglansował swój pokój na błysk, a potem nasrał na środku. I miał pretensje do wszystkich, że śmierdzi. W temacie kościoła- zgadzam się. Na pewno widziałeś zdjęcia z Okrągłego Stołu w 89 r. Jak nie, zobacz w grafice Google. Kto tam i z kim stoi lub biesiaduje. Jak podzielona jest lewica i prawica. Hahaha. Zwróć też uwagę na te czarne wrony z krzyżami. Z czego one się tak cieszą na tych fotografiach? Już dobrze wiedzą z czego...
Jacenty 16:57, 18.09.2017
Co do starszego pokolenia i PRL to widzę to na przykładzie moich rodziców. Oboje, ojciec i matka pochodzili z niezamożnych rodzin inteligencko-mieszczańskich. Dzięki PRL skończyli studia i dostali mieszkanie służbowe, które później wykupili za symboliczną złotówkę. Kto chciał to studiował, możliwości po uczelni były. Gdzie chcieli to pracowali, kiedy chcieli zmieniali pracę. Pewnych szans także nie wykorzystali, o których ja teraz nawet nie mam co marzyć. Mowa o zagranicznych kontraktach: Związek Radziecki, NRD, Libia itp. Ci, którzy stamtąd wracali bardzo szybko wyprowadzali się z bloków do domków z ogródkiem i segmentów. Teraz co prawda każdy może sobie wyjechać pracować na Zachód, ale na zmywak, wtedy była robota za granicą dla specjalistów, inżynierów. A teraz ojciec mocno zdziwiony pyta mnie, że jak to tak, w nowej pracy NIE DALI MI samochodu służbowego, laptopa i telefonu. No jakże to możliwe w ogóle? NIE DALI?
"Polacy mają WIĘCEJ pieniędzy"
"WSZYSCY MAMY więcej w portfelach"
"Płace wciąż ROSNĄ"
"Bezrobocie SPADA"
"Właściwie bezrobocia w Polsce NIE MA"
"Pracodawcy narzekają na BRAK rąk do pracy"
"WZRASTA ściągalność VAT"
"REKORDOWE wpływy do budżetu"
"Zanotowaliśmy WZROST gospodarczy"
... ... ... ... ... i tak dalej, i tym podobne, tylko się kurwa nie zesrajcie z tego szczęścia. Chuj człowieka trafia, gdy rząd powtarza to na okrągło a w sukurs idą mu media, TV i internety. Nawet te krytycznie nastawione potrafią bezmyślnie to powtórzyć.

Czy wy kurwa nie rozumiecie, że zmiana na poziomie kilku procent, czy miejsc po przecinku nie bardzo przekłada się na na prawdę odczuwalny wzrost poziomu życia w tym kraju? Takiego "wzrostu" potrzeba przez całe lata i to nie przerwanego, albo musiałby on mieć 2 cyfrowy poziom, abyśmy osiągnęli chociaż 1/3 poziomu Niemiec czy 1/2 poziomu Hiszpanii. Oprócz aspektów gospodarczych konieczne są zmiany mentalności i chyba kolejne wymiany pokoleniowe, abyśmy uwolnili się od przysłowiowej cebuli. Przybijające, kurwa!

Owszem wzrosła płaca minimalna, co nie zmienia faktu, że pozostaje ona na poziomie głodowym. Owszem jest 500+, ale świadczenie to rozdzielone zostało według kryteriów kompletnie z dupy. Patola ma za co chlać a dzieciaci bogaci pozakładali swoim pociechom lokaty na przyszłość, przez co rozwarstwienie materialne wzrośnie jeszcze bardziej. Będą bogate dzieciaki z jeszcze piękniejszą sumką na koncie otrzymaną na start w dorosłe życie i cała reszta zaczynająca od kompletnego zera. Ludziom normalnym zaś to PIŃCET błyskawicznie rozpływa się w zalewie codziennych wydatków i co miesięcznych opłat, haraczy i danin. A ceny wszystkiego rosną i jebane koło się zamyka. Ja wyraźnej poprawy nie odczułem ani nie widzę. Klienci w mojej firmie ani więcej nie zamawiają, ani nie kupują. Każdy się kurwa szczypie i 50 pierdolonych razy ogląda jebaną złotówkę zanim ją wyda. Kurwa, Polska jaka była taka jest, bez zmian.
Wkurwia 19 ludzi
Akive70 09:50, 13.09.2017
U nas życie jest tak naprawdę na poziomie żadnym. Osobiście nawet nie odczułam tej całej wielornej podwyżki płac do 2000 brutto. Zrozumiałabym gdyby to jeszcze kurwa było netto. Rząd i media potrafią tylko pierdolić jak to na zachodzie jest chujowo bo tam so hóragany a my mamy pińcet plóz. Z niedalekiego zachodu właśnie wróciłam i widziałam jakie są tam warunki życia. Dzień do nocy w porównaniu do polaczkowa. Spluwam na takie "świetne" warunki życia.
Jacenty 14:51, 13.09.2017
Razem ze znajomym jesteśmy na działalności i mamy spółkę. Ktoś powie "wow", ale nic z tych rzeczy. Jest kurwa dużo gorzej niż na etacie. Co miesiąc ZUS, tera 500 ale za chwilę 1300. Pierwszy z brzegu przykład jaki znalazłem na szybko: w UK ubezpieczenie dla self-employed to 146 funtów czyli ok. 690 na polskije dzjengi, tyle że kurwa jego mać ROCZNIE!!! Dotyczy to co prawda małych firm o dochodzie do ok. 8 000 funtów rocznie, ale większe nie płacą wiele więcej. Miesięcznie wychodzi 11 funtów, czyli około 52 zł. W Polsce to ja nawet rachunków za prąd czy telefon takich nie widziałem, wszystko zaczyna się od przysłowiowej stówy, jakby tu w chuj wie jacy milionerzy mieszkali! Żeby było śmieszniej w UK płaci się to dopiero po przekroczeniu określonego dochodu w wysokości około 6000 funtów rocznie. Widać, że tam jest zrozumiała prosta prawda, że oprócz tego że należy zapłacić składkę, to trzeba najpierw w pizdu coś zjeść, ubrać się, opłacić rachunki i mieszkanie. W Polszy składkę płaci się bezwarunkowo, także przy braku dochodów, co jest alogiczne i niespójne. Musisz na ZUS zapłacić w gruncie rzeczy nielegalnymi pieniędzmi, bo dochód dla skarbówki = 0.00, co już trąci szarą strefą. I to w majestacie prawa.

Z innych refleksji zagranicznych - pamiętam jak byłem w liceum na wymianie szkolnej w jednym z państw zachodnich. Rodzice chłopaka, u którego mieszkałem pracowali w szkole. Ojciec był nauczycielem łaciny, matka psychologiem. W warunkach PL byłaby to bidna i zatyrana inteligencja, dorabiająca korkami po lekcjach i fuchami po nocach, gnieżdżąca się w ciasnym M2 w bloku. A tam? Obszerny segment w zabudowie szeregowej. Duży salon z jadalnią. W piwnicy spora spiżarnia napierdolona żarciem i wińskiem. Obok duże pomieszczenie dla młodych z bilardem i podobnymi pierdołami. Na górze z 5 sypialni i wielka łazienka z oknem, gdzie człowiek nie obija się o ściany. 2 niezłej klasy auta. Żadne luksusy czy nowobogactwo, ot godne warunki do życia i mieszkania.
Akive70 15:43, 13.09.2017
I pomyśleć, że tam to jest standard...U nas można się dorobić tylko będąc jebanym złodziejem albo politykiem. Choć w sumie na jedno wychodzi.
Rayuji 18:58, 13.09.2017
Akive, ja cię szanuję, ale proszę, nie powtarzaj januszowych tekstów, w Polsce jak najbardziej można się legalnie dorobić, tylko oprócz pomysłu na siebie i przemyślanej edukacji trzeba dobrze trafić z regionem, a to, że w Łodzi jest tak do dupy, no cóż, nic się na to nie poradzi, życzę ci jednak powodzenia i wyemigrowania nie za granicę kraju, ale chociażby tej gównianej Łodzi do innego miasta, gdzie lepiej z pracą będzie.
Jacenty 19:33, 13.09.2017
@Rayuji: to wszystko nie jest takie proste. W Łodzi mieszkają też bogaci a w Warszawie spotkasz mnóstwo biedoty. Stawiałbym również kryterium czasu. Najlepiej wyszli ci, którzy trafili na rozdanie lat 90. póniej było już coraz gorzej. Duże znaczenie mają "plecy", "chody", to czy masz ustosunkowanych znajomych, rodziców, którzy mogą Ci coś wychodzić. Łut szczęścia także. Sam przyznam, że z naszą działalnością o której pisałem popełniliśmy pewne błędne założenia, chociaż zapierdalamy jak małe samochodziki, ale właśnie one ciągną nas w dół i to jest trudne do przezwyciężenia. Szykujemy jednak małą reorganizację i może to coś da.

Czy można w 100% dorobić się legalnie, moim zdaniem nie, chociażby z uwagi na ciężkie prawne i podatkowe warunki dla biznesu jakie stawia to państwo.

Rayuji 20:47, 13.09.2017
Można można, mój kuzyn i starszy brat zaczynali z niczym, a teraz mają własne interesy.
Jacenty 23:23, 13.09.2017
Rzecz w tym, Rayuji, że na Zachodzie nie trzeba mieć 5 fakultetów, 7 języków, być rzutkim biznesmenem czy przekrętaczem aby żyć godnie, bo tam na takie życie stać po prostu pracujących. Można być przez 30 lat zawodowej pracy sprzedawcą w sklepie i być artystą w swoim fachu i to jest okej, a w naszym pojebanym chorą ambicją społeczeństwie byle nie dorobiony wykształciuch z awansu patrzy na człowieka za ladą jak na śmiecia, a stoi tam często również niespełniony inżynier czy ekonomista po studiach, czekający tylko aby czmychnąć tam gdzie większy hajs i prestiż.
ZaPrawdePowiadam 08:17, 14.09.2017
Rayuji, szanuję Twoje zdanie jednak uważam,że Jacenty ma rację. No są regiony gdzie zarobisz te 3 kafelki na spokojnie, np taki Śląsk czy Warszawka. Ale co z tego, jeśli masz życie drogie i wspomniane w jakimś poście masło po 6-7złotych? Więcej wydasz niż zarobisz, a już nie daj Boże jak zachorujesz.
A co do interesów to trzeba mieć zazwyczaj wtyki, znajomości i bardzo duży wkład własny na dobrą reklamę a skąd go tu brać jak wszystko idzie na jebane jedzenie? Chwała tym, którym udało się cokolwiek na legalu w tym kraju.
Jacenty 12:06, 15.09.2017
Ja w Warszawie miałem pierwszą pracę po studiach (uczelnia dzienna, niezły kierunek) za 1300-1500 na umowie o dzieło (tzw. śmieciówka), bez żadnych świadczeń. Z tej kasy musiałem sobie opłacić ubezpieczenie zdrowotne za ponad 200 zł, bo inaczej jak menel byłbym nieobjęty "bezpłatną" służbą zdrowia. Szukałem też roboty poza stolicą, w mieście około 200 tys. mieszkańców zaproponowano mi całe 900 zł, ale na umowie o pracę z ZUS i ubezpieczeniem ;) I chuj wie co lepsze... Było to co prawda trochę lat temu, niemniej żadna "rewelacja" przyznacie.
#11206 - Płatności Allegro dodał: Jacenty 13:54, 12.09.2017
Wkurwiające jest to, że pieniądze ze sprzedaży na Allegro idą średnio 2 dni albo i dłużej. Podziękować za to można systemowi "szybkich" płatności Pay U. Dla przykładu status mojej ostatniej wypłaty:

Id wypłaty, kwota bla bla bla, nie ważne...
Data utworzenia: 2017-09-11 09:13:27
Data zakończenia: 2017-09-12 09:52:41

Data zakończenia to tak naprawdę moment, w którym pieniądze dopiero są wysyłane na konto, wpłyną więc najwcześniej po godz. 13 albo najprędzej do końca dnia.

Data utworzenia to początek mozolnego, całodniowego mielenia kwoty kilkudziesięciu złotych przez ten pierdolony system.

Oczywiście domyślnie rozpoczęcie całego procesu następuje "ręcznie", po kliknięciu odpowiedniego przycisku ("wypłać" chyba) i nie jest automatyczne, choć można sobie tak ustawić. Można więc przeoczyć, zapomnieć albo zwyczajnie nie wiedzieć, że należy rozpocząć wypłatę i kasa gdzieś tam sobie leży. Dzięki takiemu systemowi sprzedawca tylko widzi, że klient zapłacił i nic więcej, a pieniądze przez dobę z okładem ma na papierze, a raczej ekranie monitora. Mam wrażenie, że chodzi w tym wszystkim o to, aby Allegro mogło sobie jak najdłużej przetrzymywać pieniążki klientów, no bo nie o ich wygodę w żadnym wypadku.
Wkurwia 9 ludzi
voice of reason 14:31, 12.09.2017
Dziwne to i niezbyt fajne... osobiście nie zdawałam sobie z tego sprawy, bo nigdy nie znajdowałam się na pozycji sprzedawcy. Za to mnie, kupującego - a jak już zdecyduję się na zakupy przez internet, to zawsze jest to coś istotnego - wkurwia bardziej to, że zawsze się boję, że mnie (albo z banku, bo używam PayU, albo z Allegro) system wyloguje, pieniążki polecą, a ja zostanę z niczym. Już raz mi tak zrobiło i prawie że się osrałam ze strachu wtedy, wkurwiający ograniczony czas realizacji transakcji i urywanie połączenia przez zbyt długą "nieaktywność" użytkownika...
NoSystem 18:53, 12.09.2017
Ja zawsze piszę do klienta, źeby mi podał numer konta. Wpłacam hajs, i dostaję towar. Przelew przez PayU czy tam inne płacę z Allegro? Czy was już do reszty pojebało?
Jacenty 20:18, 12.09.2017
W sumie jak się kupuje to w dupie można mieć jak się płaci, PayU wydaje się wygodniejsze bo można użyć np. karty bez upierdliwego logowania się do banku. Za dobrych finansowo czasów to w ogóle zamawiałem pobraniowo z płatnością gotóweczką :). Dla sprzedającego PayU to ogólnie chujnia z powodów, o których napisałem, zdaje się że można to wyłączyć i ustawić tylko przelew, ale to pewno skutkuje mniejszą liczbą klientów.
NoSystem 21:04, 12.09.2017
Pobraniówka rządzi XD
#11205 - E-papierosy dodał: Jacenty 08:48, 12.09.2017
Jaram to gówno, przerzuciłem się kilka lat temu ze zwykłych fajek i wszystko byłoby ok, gdyby nie te rządowe mendy, co to muszą spierdolić wszystko co dobrze funkcjonuje. Otóż pod dyktando UE jakiś rok temu wprowadzono zaostrzenia prawa antytytoniowego, pod które podciągnięto także e-fajki. Swoją drogą pisiory niby są takie antyunijne, co chwilę pyszczą do Brukseli, ale jak Unia podsunie im coś pod nos, to to przegłosowują, grzecznie i razem z PO, którego podobno tak nienawidzą. A jeszcze nadgorliwie dorzucą coś od siebie. I efekt mamy taki - wiocha na całą Europę bo pyskują i robią to co robią w PL plus chujowe unijne prawo, które i tak wprowadzają. Jestem zwolennikiem obecności Polski w UE ale moim zdaniem organizacja ta za bardzo wpierdala się w rozmaite dziedziny życia próbując je nadmiernie regulować i przede wszystkim ograniczać co tylko się da.

A o co tak konkretnie chodzi z tymi e-fajkami? Przede wszystkim zakazano ich sprzedaży przez internet. Ma to sens jeśli idzie o liquidy z uwagi na zawartość nikotyny i nieletnich, którzy do tej pory mogli je kupować bez kontroli, ale w sumie co z tego, skoro zwykłe papierosy i tytonie w internecie można nadal kupić... Ale po chuj zabronili sprzedaży sprzętu? Nawet jebanych baterii nie można kupić. Dochodzi do takiej paranoi, że sprzedawcy na Allegro wystawiają te baterie w zestawie ze świecącą diodą, że to niby latarka jest, albo nazywają je "Miernikiem oporności" :). I gdzie tu do kurwy nędzy logika jest, skoro bez problemu można nabyć klasyczne faje do tytoniu, lub jeszcze lepiej akcesoria czy sprzęty do jarania zielska, które w odróżnieniu do tytoniu czy e-fajek jest nielegalne i karane pierdlem (to już temat na osobny wkurw). I ja to pierdolę, bo ściągnąłem sobie z Chin zestawik, który na dodatek kosztował 2 razy taniej niż w stacjonarce w PL, ale gdyby na granicy przechwycili to celnicy, to byłby przypał. No paranoja, człowiek na jakiegoś jebanego przemytnika wychodzi! Ograniczono poza tym odgórnie w sprzedawanych sprzętach objętość atomizerów (dla niepalących - to ta część gdzie wlewa się olejek) do 2 ml, chuj wie po co. I teraz trzeba w pizdu dolewać co chwilę, szczególnie jak człowiek jara na subowych grzałkach to płyn szybko schodzi, kilka buchów i pusto.

Kolejna sprawa to jebane regulacje dotyczące samych olejków (liquidów). Przed tą jebaną reformą robiło się tak: kupowało butelkę 100 ml bazy (ok. 25 PLN) + buteleczkę aromatu (ok. 10 PLN), mieszało i było gites, wygodnie, tanio i starczało na długo. Były też gotowe liquidy w buteleczkach o różnej pojemności, wiadomo w im większej tym bardziej się opłacało. Ale przecież, do kurwy nędzy, nie może być wygodnie i tanio, więc chuje wymyśliły sobie, że wszelkie płyny do e-palenia wolno sprzedawać tylko w butelkach 10 ml. I teraz te jebane bazy sprzedawane są w jakichś debilnych pakietach po 5 pojemniczków 10 ml, w sumie 50 ml, kosztuje to około 20 zł. Nie trzeba być matematykiem, aby policzyć że wychodzi to 2x drożej.

Wszystko to pomyślane zostało w ten sposób, aby zniechęcić i jebnąć wapujących po kieszeni. Wydaje się, że to typowy mechanizm rządzących stosowany w przypadku wszelkich używek. Warto się jednak zastanowić, jakie są tego prawdziwe motywacje, czy aby na pewno chodzi tu o zdrowie, a nie jak zwykle o kasę? Ja obstawiałbym to drugie. Ktoś, kto jest uzależniony, tak łatwo używek nie odstawi, tylko z grymasem wyda na nie więcej hajsu. E-palenie zdrożało i stało się mniej konkurencyjne w stosunku do zwykłych papierosów co jest wodą na młyn dla koncernów je produkujących. Teorie spiskowe głoszą, że producenci zwykłych fajek zwyczajnie zapłacili za taką ustawę, udupiającą e-palenie, i nie sposób odmówić temu prawdopodobieństwa.
Wkurwia 16 ludzi
NoSystem 12:03, 14.09.2017
Ostatnie zdanie wyjaśnia cały twój wkurw. I nie sądzę, żeby była to teoria spiskowa.
#11192 - Zjebana sytuacja finansowa dodał: Jacenty 23:12, 09.09.2017
Wkurwia mnie, że mimo iż zamknąłem ostatnio kilka kredytów, więc znikły mi raty do płacenia, to moja sytuacja finansowa wcale się nie poprawiła, a wręcz przeciwnie, coraz gorzej wyrabiam się z bieżącymi wydatkami i regulowaniem rachunków. Jaka jest tego przyczyna? Stawiam na podwyżki cen wszystkiego wokół, może nie tak drastyczne jak przykładowo za PRL-u czy w latach 90., jednak pomału, skutecznie i konsekwentnie ojebujące portfel. Czyli inflacja wywołana rozdawnictwem państwa, żeby chociaż jeszcze sprawiedliwym. Wiadomo, że chodzi głównie o 500+. Część obywateli tego pięknego kraju dostała od państwa dodatkowe pieniążki, chuj z tym, że bogaci także, wystarczy że mają conajmniej dwójkę dzieci. A pozostała reszta, w tym biedni, musi na to zapierdalać, łożąc podatki i płacąc wyższe ceny w sklepach.

Tak się składa, że moja sytuacja finansowa jest ostatnio chujowa. Razem z kolegą założyłem firmę porzucając, może nie zgodną w 100% z moim wykształceniem i apiracjami, ale nieźle płatną robotę. Wspólny projekt jawił nam się jako szansa na lepsze życie oraz wolność od skurwiałego widzimisię szefów-pojebów. Niestety warunki dla rozwijania małego biznesu w tym kraju są przejebane. Już od pierwszego miesiąca trzeba opłacać jebany ZUS, który ni chuja nie jest powiązany z wysokością dochodów. Można mieć stratę, wychodzić na zero, albo dobrze zarabiać a i tak 10 każdego miesiąca trzeba przynieść urzędnikom taki sam jebany hajs w zębach. Co prawda składka dla młodych przedsiębiorstw póki co jest obniżona, ale i tak niemała, bo prawie 500 pierdolonych złotych. Jebani politycy obiecują już od 2 lat, że coś z tym zrobią, ale kończy się tylko na pustym pierdoleniu, pewno czekają do kolejnego głosowania aby rzucić reformę ubezpieczeń społecznych jako kiełbasę wyborczą, a do tego czasu tysiące takich firm jak nasza zdąży zdechnąć. I niech nikt nie mówi, że w Polsce nie ma hajsu by odciążyć małe i młode firmy, bo jest, ale na sponsorowanie biznesów rydzyka, odszkodowania smoleńskie, gigantyczne wypłaty dla prezesów spółek skarbu państwa typu Orlen, PKO BP, PKP i cała reszta tego postkomuszego gówna. Gdyby te miliony zebrać do kupy, to byłaby niezła sumka. Na rozkręcenie geszeftu wywaliliśmy sporo kasy plus kredyty, oszczędności szybko się skończyły, koszty są wysokie, a dochody póki co niezadowalające, nieregularne a czasami i żadne. I dupa blada, znowu kombinowanie skąd wziąć hajc, albo zapierdalanie przez pół miasta, żeby znaleźć bankomat, który wypłaci 20 zł, bo więcej żal ciągnąć z konta. Moja najbliższa rodzina jest dość dobrze sytuowana i hołdująca kultowi sukcesu, ale nie potrafię poprosić ich o pomoc, co by nie wyjść na jakiegoś jebanego nieudacznika. Zresztą dużo w przeszłości mnie wspierali, więc ile można...

Reasumując, państwo polskie nie stwarza kompletnie żadnych warunków dla bogacenia się własnych obywateli, a oni przecież to państwo utrzymują. Pozostaje mi mieć nadzieję, że jednak to rozkręci się jakoś, początki są zawsze ciężkie, czasem też myślę, że taka lekcja pokory uczy szacunku do pieniądza, który przychodzi zbyt łatwo, gdy się pierdzi w stołek na dobrze płatnej posadce. Jeśli nie uda się, to pozostaje chyba tylko emigracja, bo praca tu na etacie u kogoś, zwłaszcza w sektorze prywatnym, to jakiś kurwa zonk.

Pozdrawiam na koniec wszystkich wkurwionych!
Wkurwia 16 ludzi
Kurwa żesz mać, znów pół nocy przejebałem na szukanie sterowników do kompa, jestem w chuj nie wyspany i wkurwiony. W tym internetowym pierdolniku nie sposób cokolwiek znaleźć. Do tego od pizdy podejrzanych stron z downloadami, gdzie zafundować sobie można jakieś wirusy, czy w najlepszym przypadku złośliwe oprogramowanie. Ja pierdolę, kto ma zasrany interes w tym żeby zjebać komuś komputer, czy to dla kogoś jest śmieszne, kompletnie tego nie kminię? Wersja taka, wersja siaka, niby to się automatycznie aktualizuje, ale te ich jebane updaty są do chuja nie podobne, bo oczywiście najnowszych wersji nie miałem zainstalowanych. Dlatego chuj wam w dupę informatyczne zjeby, hakerzy i nerdy, kurwa mać!
Wkurwia 10 ludzi
MamWyjebane 22:05, 08.09.2017
Nie umiesz szukać i tyle :D
Jacenty 22:52, 08.09.2017
@MamWyjebane: Może i nie umiem, ale i tak udaje mi się znaleźć co potrzebuję. Nie każdy jest taki mądry jak Ty, nie każdy zajmuje się zawodowo komputerami, są też zwykli ludzie, którzy z nich korzystają. Informatycy jednak też ludzie i na chlebek zarobić muszą :-p
MamWyjebane 20:19, 09.09.2017
Spoko ja tylko chciałem Cię trochę strollować xdd
Jacenty 23:08, 09.09.2017
Ok.
#11161 - Fryzjerzy dodał: Jacenty 13:48, 07.09.2017
No tak, kolejna grupa zawodowa, która mi podpadła :). Przyznam, że wkurwia mnie strasznie, gdy na mieście widzę typów z fajnymi fryzurami, a ja jak pójdę się strzyć to jakieś chuj wie co mam pózniej na głowie. Gdzie oni wszyscy chodzą do fryzjera? Nie pomagają moje prośby, że chcę żeby włosy były dopasowane do kształtu głowy i twarzy, żeby było modnie, fajnie, żeby coś ciekawego zaproponowali etc. Większość fryzjerów, a właściwie fryzjerek, bo to sfeminizowany zawód, to pierdoleni wyrobnicy, niezdolni wyjść z jakąkolwiek inicjatywą, tylko pytają jak ma być i oczekują na wskazówki. Jedynie dwa razy trafiłem na fajne osoby w tym zawodzie - chłopaka i dziewczynę - które i tak zaraz gdzieś przepadły, bo pewno były za dobre do pracy w małym prywatnym zakładzie. Ostatnio jednak pojawiło się światełko w tunelu :), znalazłem firmę z której jestem w miarę zadowolony, tyle że niestety jest po chuju drogo, 50 zł za usługę. Chociaż i tam zdarzyła się wpadka, laska, mimo że chciałem zostawić nieco dłuższe włosy i jakoś fajnie je wymodelować to opitoliła mnie na rekruta, pieprzone pięć dych poszło się jebać za fryzurę, którą mogłem sobie zafundować w byle jakiej budzie za 15 zł. Ale chuj, wypadki przy pracy się zdarzają, tym bardziej że była to osoba, która zastępowała fryzjerkę do której chodziłem na stałe, bo tej akurat tego dnia nie było. Ostatnio jednak nie jestem przy kasie (no kurwa, jak zwykle zresztą :) i szkoda mi tych 50 jebanych złotych na strzyżenie i tu właśnie pojawia się problem. Niby tego patałajstwa jest wszędzie w chuj, zakład co drugą ulicę, ale gdzie iść za jakieś ludzkie pieniądze typu 20-25 zł i żeby było dobrze, to po prostu kurwa nie mam pojęcia, no nie mam. A jak już się człowiek zdecyduje, to jakąś manianę odjebią. Albo może trzeba jednak wyskoczyć z tych 50 zł i chuj przeboleć, ale być w miarę zadowolonym? I tak kurwa bez końca. Jak tu wydać ciężko zarobiony hajs i się nie wnerwić?
Wkurwia 11 ludzi
V-kurwiony 15:07, 07.09.2017
Ja od zawsze nie miałem konkretnej fryzury tylko jakieś artystyczne niełady, aż w tym roku się opierdoliłem na łyso i zapuściłem brodę. Golę se łeb maszynkami sam i wyglądam, i czuję się zajebiście. Polecam.
Jacenty 15:53, 07.09.2017
Ha, ha, może warto spróbować :)
Jacenty 16:01, 07.09.2017
Mam szwagierkę fryzjerkę, tyle że mieszka w mieścinie odległej o 300 km, ale zdolna bestia jest i opierdala mnie za free, zawsze jestem zadowolony. Szkoda że tam się marnuje, bo bije na głowie większość miastowych fryzjerów z jakimi mam do czynienia u siebie :).
Shizzle 20:55, 08.09.2017
Faceci to jeszcze pół biedy. Zaraz powiem dlaczego. To prawda, że kurwa wielu fryzjerów to jebani rzemieślnicy. Z chęcią poszłabym do stylisty, aby nadał jakiś kierunek moim zjebanym włosom, ale boję się że weźmie ode mnie milion monet i nie obetnie lepiej niż reszta tych Bożenek. Jak słyszę, że koleżanka farbowała włosy i wyłożyła 200 zł a efektów nie zauważyłam WCALE to mnie ogarnia zgroza.
A faceci mają lepiej, bo nie muszą słuchać tego pierdolenia tych głupich bab. O tym co powinni stosować na swoje włosy, jak często przychodzić i ogólnie jak chujowo wyglądają teraz. Ja pierdole. Ostatnio byłam na cięciu i teksty typu "No słabe, słabe te włosy", "Co to za cięcie...", "Jakich odżywek pani używa?", "I włosy myte codziennie?" i tak kurwa dezaprobata na twarzy. Ja pierrrrdole, może wolę kurwa robić coś innego niż chodzić w jebanym worku na głowie z jakimś syfem, który i tak nie zmieni moich genów. I nie jestem kolejną durną babą która kupuje tysiące specyfików na "odżywienie włosów", bo kurwa włos to rzecz martwa o czym one nie wiedzą. Tylko karmią się reklamami. Da się poprawić kondycję ale nie zmieni to genów.
Jacenty 22:55, 08.09.2017
@Shizzle: no nie wiem czy pół biedy, bo kiedyś jakaś fryzjerka powiedziała mi, że męskie strzyżenie jest dużo trudniejsze.